Forum wielotematyczne LUKEDIRT Strona Główna
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj  Album  Download

Poprzedni temat :: Następny temat
Luty 2018
Autor Wiadomość
PiotrNS 
Poziom 7


Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 3 razy
Wiek: 20
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 312
Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków

Wysłany: 2019-06-06, 00:12   Luty 2018

Stawiam sobie sporo różnych celów, zahaczających o wiele zainteresowań i sfer życia. W sferze meteorologicznej postanowiłem po kolei podsumowywać poszczególne miesiące po swojemu. Zaczynam od 2018 roku i już gotowe podsumowanie stycznia możecie znaleźć w wątku Łukasza, który jest mu poświęcony. Przyszedł czas na drugi miesiąc roku.

Pod pewnym względem w 2018 roku nie było 1 lutego. Był za to 32 stycznia. Jak to możliwe? Otóż pierwszy dzień drugiego miesiąca kompletnie nie pasuje do reszty. Przyniósł aurę zupełnie znamienną dla przedwiosennego stycznia - sporo słońca i ponadnormatywne ciepło sięgające 10,5 stopni. Nowy Sącz był jedynym miastem, a 1 lutego vel 32 stycznia - jedynym dniem tego miesiąca - gdzie i kiedy w Polsce temperatura przekroczyła "magiczny" próg 10 stopni. Idąc tego dnia pieszo do domu mogłem rozmarzyć się o nadciągającej wiośnie (oj, jeszcze trochę będę musiał poczekać), było naprawdę przyjemnie aż do wieczora, kiedy zaczął padać deszcz.


2 lutego "niezimowa zima" dobiegła jednak końca i po dniu obfitującym w opady mieszane wieczorem zaczął padać śnieg. 3 lutego rano temperatura spadła poniżej zera i utworzyła się pokrywa śnieżna, która - jak się później okaże - spędzi z nami ponad miesiąc.


To było kilka dość ponurych dni, kiedy zima nie mogła sobie poradzić z tym, by na dobre opanować ziemię. Temperatury maksymalne bardzo nieznacznie wykraczały ponad zero, a padający śnieg mieszał się z marznącym deszczem. Kres etapu "instalacji" zimy nastąpił mroźnego 6 lutego. Temperatura spadła do -13 stopni, a - oczywiście mniejszy - mróz utrzymał się przez całą dobę. Dzień był niemal zupełnie bezchmurny, co sprzyjało podziwianiu piękniejszej strony zimy, m.in. przy domu i nad rzeką.



Ten dzień warto było wykorzystać na "naładowanie akumulatorów", bowiem 7 lutego rozpoczęła się dekada bez ani grama słońca. Dziennej Gwiazdy nie zobaczymy do 17 lutego (najdłuższy "ciemny" okres w całym 2018 roku).
W tym czasie temperatury maksymalne zawierały się w niezbyt lubianym przedziale 0-2 stopnie. Noce, pomimo zachmurzenia, były jednak mroźne, dzięki czemu śnieg wcale się nie topił. Jedynie 13 lutego nie przyniósł termicznej zimy, jednak tego i w następnych dniach pojawiły się nowe opady, wspomagające zalegającą na ziemi pokrywę. Tak wyglądały miejski Planty oraz jabłonie na wzgórzu na moim osiedlu 16 lutego:



Te jabłonie jeszcze nie wiedziały, jak ekspresowa pobudka czeka je w kwietniu ;)
17 lutego rano nareszcie ukazało się słońce, niosące ze sobą jeszcze jedną niespodziankę. Po mroźnej nocy wszystkie drzewa w okolicy pokryła szadź, taka jak w Wigilię 2002 roku. Mimo chłodu atmosfera okazała się bajkowa. Dzieci i szkolna młodzież rozpoczęły bardzo udane pogodowo, całkowicie białe ferie.


Ów dzień, podobnie jak 19 lutego, przyniosły pełne lub niemal pełne usłonecznienie. To jedna z charakterystycznych cech tego miesiąca - cztery "lampowe" dni zaspokoiły aż 63% usłonecznienia całego lutego, zaś 15 dni pozbawionych zostało choćby promienia. To tyle jeśli chodzi o kwestie związane ze słońcem, bo dużo ciekawiej przedstawiała się sytuacja termiczna. Temperatury maksymalne w dalszym ciągu były "niezdecydowane", ale w prognozach widać już było prawdziwą falę zimna i ani jednego przekroczenia zera do końca prognozy. I tak się stało. Przełomowy był 20 lutego, kiedy dopiero czwarty raz w tym zimnym lutym zapanował całodobowy mróz. Tego dnia na zamglonym niebie pojawiło się okazałe halo.


21 i 22 lutego panował jałowy, pochmurny i suchy mróz, tak jakby pogoda umarła. W sobotę 24 lutego nastąpiło ożywienie, ale jakie! Już od przedpołudnia nad Nowy Sącz nasuwały się falami krótkie, a silne opady śniegu, oddzielane od siebie przebłyskami słońca. Stało się tak dokładnie trzy razy, a czwarty raz około godziny 15-tej miał taką postać:


Praktycznie nie było widać świata. Nawet położony w odległości 100 metrów ode mnie dom momentami znikał w morzu bieli. Takiego śnieżnego szaleństwa nie widziałem od niezapomnianego 15 marca 2013, a jeszcze wcześniej chyba od 2006 roku. Szczęśliwie "przedstawienie" zakończyło się prędko i na nocne niebo wyjrzała tarcza Księżyca. Noc z soboty na niedzielę była pogodna, lecz to właśnie wtedy chłody weszły w decydującą fazę. 25 lutego po raz pierwszy średnia temperatura dobowa wyniosła poniżej -10 stopni, a niewiele powyżej ukazała się temperatura maksymalna. Był to pierwszy z przenikliwie chłodnych dni, lecz wówczas w odczuciach pomagało przynajmniej słońce, którego w ostatnich dniach lutego znów będzie jak na lekarstwo. Dodatkowo niemal codziennie dochodziło do słabych opadów śniegu przy bardzo niskiej temperaturze.


Ekstremalnie chłodno (również odczuwalnie) było w przedostatnim dniu miesiąca. Nawet maksymalnie nie było więcej niż -10,5 stopnia. Tego dnia doświadczyłem chyba "najzimniejszego" opadu śniegu, jaki miałem okazję zaobserwować. We wtorkowy wieczór z przecierającego się nieba śnieg padał przy -13 stopniach, co zdarza się już bardzo rzadko. Co gorsza, powiewał wiatr, przez który cząstki śniegu leciały na ziemię prawie poziomo. Wiatr świszczał jak w wysokich górach. Oj, zmarzłem na spacerze tego wieczora.


Kontynuację tej pogody przyniósł ostatni dzień zimnego lutego. Również padał śnieg, powiewał wiatr i było pochmurno. Jednak na chwilę przed północą, przy czasowej granicy z marcem, niebo nagle się rozpogodziło. Zaświecił bardzo jasny Księżyc i stało się coś, czego chyba nigdy nie zapomnę i to z mnóstwa powodów. Napiszę o tej nocy dużo, ale dopiero w podsumowaniu marca.
Luty 2018 miał średnią temperaturę -3,2 stopnia. Okazał się zatem miesiącem bardzo chłodnym, szóstym najchłodniejszym w ciągu ostatnich 30 lat ex aequo z lutym 2006 i 14-tym w historii (od 1954 roku). Szczególnie duży potencjał drzemał w jego temperaturach maksymalnych, przynoszących naprawdę niskie wartości. Poza wspomnianym na początku 1 lutego, brak było dni z temperaturą wynoszącą chociażby 4 stopnie. Całodobowe mrozy panowały przez blisko połowę miesiąca (12 dni), więc tylko noce nieprzynoszące ekstremalnie niskich temperatur rzędu -15/-20 stopni (tylko jedna, najchłodniejsza noc dała temperaturę -15,7) "uratowały" luty 2018 przed byciem jeszcze zimniejszym miesiącem na poziomie lutego 2005. Mimo dość częstych opadów śniegu luty był miesiącem suchym, z sumą 17,6mm. Bardzo nie popisało się także usłonecznienie, okazujące się jednym z najniższych w dziejach. 45,5 godziny to wartość anomalnie niska - niższe wystąpiły jedynie w lutych 1971, 1983, 2009 i oczywiście 2013 (rekord). W swoich subiektywnych odczuciach zbytnio tego nie zauważyłem, bo mimo ogólnej ponurości pogoda dała nam trzy dni z pełnym usłonecznieniem i bezchmurnym niebem, które dobrze zapamiętałem. Większość dni przyniosła jednak permanentnie zakryte niebo, coś rodem z najsłabszych solarnie miesięcy w dziejach.
Dla mnie luty 2018 nie był miesiącem dobrym pogodowo. Na plus oceniam brak byle jakich odwilży i chlapy (poza 2 lutego, kiedy zima dopiero wkraczała), a także obecność śniegu, który rozjaśniał otoczenie w pochmurne dni, dodawał blasku tym pogodnym i występował w ilości, jaka nie utrudniała codziennego funkcjonowania. Nieprzyjemny był jednak finisz - duże mrozy przez całą dobę łatwiej się znosi przy warunkach innych niż opady drobnego śniegu i lekki acz dokuczliwy wiatr - jak na Mont Blanc, gdy gościł tam Kordian. W te dni chciałem podobnie jak on, polecieć na chmurze - ale w inne miejsce - do raju, gdzie jest ciepło, pogodnie i wszystko kwitnie. Gdybym mógł wtedy wiedzieć że ten raj nadejdzie już za nieco ponad miesiąc, i to w wersji "all inclusive" :) Tak potrafi zaskakiwać pogoda, lecz w lutym 2018 roku nie byłem zaskoczony tym, że w końcu przyszła biała pora roku (i to w porządnym wariancie). Nie był to miesiąc przyjemny, lecz z drugiej strony - zima to zima. Słońca brakowało, ale pogodne dni umożliwiały nacieszenie się nim na zapas (choć z drugiej strony wolałbym w tym aspekcie słoneczną sprawiedliwość i mniej, a częściej), śniegu brakować nie mogło, a temperatury poza końcówką miesiąca były dla mnie zwyczajnie zimne. Słabo, ale nie najgorzej. A poza tym wszystko będzie zmierzać w zupełnie innym kierunku - w końcu 2018 rok dopiero się "rozkręca" :)
Ostatnio zmieniony przez PiotrNS 2019-06-06, 21:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Jacob 
Poziom 9
Jacob


Hobby: Meteorologia
Wiek: 23
Dołączył: 03 Cze 2019
Posty: 848
Miejsce zamieszkania: Włocławek
Wysłany: 2019-06-06, 07:36   

Miesiąc ten był bardzo niesprawiedliwy pod względem uslonecznienia, miejscami w kraju (tj. u mnie) otarł się o rekord uslonecznienia, a gdzie indziej był jednym z najpaskudniejszych. Miesiąc ten ma zasadnicza wadę, największe mrozy przypadły na sam koniec miesiąca, miesiąc ten oceniam dość dobrze choć nie chciałbym zbytnio jego powtórki, dość podobny (również anomalnie) był luty 2011, również dość słoneczny, ale największe mrozy przyszły dopiero w III dekadzie (u mnie było dużo mroźnej niż w 2018). ;-)
 
     
poszept 
Poziom 7


Hobby: Zdjęcia
Dołączył: 17 Kwi 2019
Posty: 288
Wysłany: 2019-06-06, 09:10   

oooo
 
     
PiotrNS 
Poziom 7


Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 3 razy
Wiek: 20
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 312
Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków

Wysłany: 2019-06-08, 13:14   

poszept napisał/a:
oooo
skąd to zdziwienie? :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Akagahara style created by Naddar modified v0.8 by warna
Copyright © 2018-2019 Forum LUKEDIRT
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 11