Forum wielotematyczne LUKEDIRT Strona Główna
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj  Album  Download

Poprzedni temat :: Następny temat
Subiektywne odczucia pogodowe poszczególnych miesięcy 2013 r
Autor Wiadomość
Jacob 
Poziom najwyższy
Jacob


Hobby: Meteorologia
Wiek: 23
Dołączył: 03 Cze 2019
Posty: 1096
Miejsce zamieszkania: Włocławek
Wysłany: 2019-07-11, 21:55   Subiektywne odczucia pogodowe poszczególnych miesięcy 2013 r

Trzynacha niezbyt udana :twisted:
na plus: lipiec, sierpień, październik i grudzień
neutralne: kwiecień i czerwiec
negatywne: styczeń, luty, marzec, maj, wrzesień i listopad
Bardzo nieciekawy pogodowo rocznik, choć głównie I połowa go schrzanila, ale kolejne 4 lata nam to wynagrodzily :-D
 
     
PiotrNS 
Poziom 8


Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 502
Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 2019-07-14, 22:12   

2013 rok to ostatni, który naprawdę mi się nie podobał. W moim odczuciu dominowały wtedy niezbyt odpowiadające mi klimaty, choć podobno niewiele na to wskazywało. A dlaczego? Bo jaki Nowy Rok taki cały rok :) A 1 stycznia 2013 to najpiękniejszy Nowy Rok jaki pamiętam. Aż się rozmarzyłem jak to teraz piszę. Po bardzo ciepłym (9 stopni) i bezchmurnym dniu nadszedł przecudny wieczór. Rzadko się zdarza, by zimą, w sezonie grzewczym niebo było tak krystaliczne i wręcz czarne. Gwiazdy jak na jakiejś głębokiej prowincji, brak śniegu, dźwięki ostatnich fajerwerków... przypomniało mi się podziwianie nocnego nieba na włoskiej Elbie zimą zeszłego, 2012 roku. Słońce zaszło, przepiękny wieczór skończył się i... żegnaj słońce! Nadeszło kilka mokrych dni, w których ledwie dało się odróżnić dzień od nocy i 8 stycznia, u progu długiego okresu zimowego, słońce jeszcze się pokazało. Co zdarzyło się później? Ano, dwa miesiące ciemnicy z jakimiś drobnymi, wręcz żałosnymi przerywnikami. W styczniu jeszcze to nie przeszkadzało tak bardzo, bo atmosferę rozjaśniał nietopiący się śnieg o grubej, często ponad 20-centymetrowej pokrywie, której często przybywało. Śnieg padał niemal codziennie, a prawdziwych odwilży nie było. Okropny okazał się luty, kiedy zaczęła dominować pogoda "lekkoplusowa" a całodobowych mrozów niemal nie było. Plucha, bagnista pogoda i rekordowe ciemności. Śnieg to się topił, to znowu go dosypywało, 8 lutego przy śnieżycy dobił do 30 centymetrów. I znowu odwilż, trochę deszczu, trochę śniegu... koszmarny miesiąc, po którego zakończeniu nadeszło wiadomo co. Poza trzema/czterema znośnymi, a nawet ładnymi dniami przy granicy z lutym, rozpoczął się kolejny koszmar trwający do 9 kwietnia. Kontynuacja lutego, ale w jeszcze bardziej ekstremalnej wersji. 15 marca 2013 to ja nie zapomnę do końca życia, zdjęcia są w dziale "Zdjęcia zimowe". Wiele dni pluchy, wiele dni zimy z całodobowym mrozem, wiele śniegu i... nadal ciemności. I zero wiosny. Choć Wielkanoc przypadająca na 31 marca i 1 kwietnia nie była nazbyt śnieżna, to okazała się najzimniejszą od 2001 roku. Jedyny raz kiedy wielkosobotnia procesja rezurekcyjna w mojej parafii obeszła dookoła kościoła tylko raz, nie trzy razy. W I dekadzie kwietnia, gdy nadal dosypywało śniegu, byłem już serio zdołowany. Nawet w 2006 roku o tej porze roku zimę mieliśmy już za sobą, no a 1996 to dawno temu jak mnie nie było na świecie. A 1964 i 1969 jeszcze dawniej. Po 10 kwietnia wiosna zaczęła śmiało wkraczać, w dodatku w słonecznej wersji, co cieszyło najbardziej. Ale za szybko... tak nagłego przejścia z zimy w lato nie było nawet w ubiegłym roku. Może nie było to regularne lato, bo zdarzyły się przerywniki, ale po pół roku zimnicy nawet 21-22 stopnie odczuwałem jak gorąco. A 27 przy gołych badylach to już kuriozum... Żeby jeszcze w majówkę, no ale akurat wtedy pogoda się schrzaniła. Po brzydkiej pentadzie pogoda przyniosła niemały epizod letni ze średnimi dobowymi zbliżającymi się do 20 stopni. Później ochłodzenie i wręcz bajeczne sześć dni od 15 do 20 maja, przy czym najpiękniej było 19-go. Nie wiem jak to możliwe że od 2013 roku dzień moich urodzin zawsze jest tak piękny xD Na początku III dekady pogoda znowu się spieprzyła, z krótką przerwą aż do 12 czerwca. Pierwszy tydzień lata to jakiś żart. Ciągle chmury, dużo opadów i brak letnich temperatur, momentami wręcz zimno. I skrajność, po raptem paru fajnych dniach przyszła fala upałów z rekordem czerwca (34,2). Rekord został pobity 30 czerwca 2019. I znowu skrajność, po tych upałach wróciła jesień w lecie. Skończyła się na początku cudnego lipca, jednego z moich ulubionych. Niestety dwa tygodnie sielanki mnie ominęły, bo od 14 do 27 lipca przebywałem we Włoszech, a w dniu mojego pobytu zaczęła się fala upałów. 28 i 29 lipca miałem u siebie jeszcze goręcej niż kilka dni wcześniej miałem w Viareggio. Po tych ciężkich dniach stała się krótka przerwa, po której na początku sierpnia upały wróciły z jeszcze większą siłą. Właśnie wtedy pobito stary rekord z 1957 roku i zanotowano 36,8. Po ich skończeniu zaakcentowanym przez ponury dzień 10 sierpnia (pech chciał że akurat wtedy był ślub i wesele mojej kuzynki), nastąpił okołó dziesięciodniowy okres wspaniałej pogody przypominającej miniony lipiec. Niestety trzecia dekada znowu się załamała, przypominała te słynne III dekady za komuny, czyli wejście w jesień. Dobrze że przynajmniej obyło się bez "ciemnicy" jak rok później. Wrzesień 2013 zaczął się przepięknie, pogodą normalnie jak w 2006. Wymarzona wczesna jesień, która niestety prędko ustąpiła miejsca badziewiu rodem z września 2010 roku. Codzienne opady, październikowy chłód i chmury... Apogeum zimna nastąpiło na początku października, gdy pojechałem na trzydniową wycieczkę do Warszawy. Oj niefajnie było. Po powrocie warunki uległy poprawie, a III dekada października to w ogóle raj, taki późniejszy odpowiednik babiego lata z 2018 roku. Dzięki tym dniom uważam październik za drugi po lipcu najlepszy miesiąc 2013 roku. Końcem tego cudownego epizodu okazało się najlepsza uroczystość Wszystkich Świętych w historii. 17 stopni przy pełnej lampie w listopadzie? Marzenie :) I tyle dobrego o listopadzie 2013. Reszta to szarugi, mnóstwo opadów (najbardziej mokry w XXI wieku) i lekkoplusowe ciepło. A grudzień mógł być rewelacją. Niestety ten miesiąc to casus marca 2019 - szansę na bycie najlepszym miesiącem w historii (2015 był jeszcze przyszłością) zepsuł cholerny wiatr. Najpierw orkan Ksawery, a później, w okolicy tradycyjnie ciepłych Świąt - koszmarny halny który w wigilijną noc przewrócił mi świerka w ogrodzie. W 2013 było zatem niemal wszystko złe - ciemnica, wichury, plucha, ulewy i silne upały. Zabrakło tylko silnego mrozu i suszy, która (jak pokazuje rok 2019) jest możliwa nawet miesiąc po ekstremalnie mokrym miesiącu.
Ogólne oceny są następujące:

Na plus: lipiec, sierpień, październik i mimo wszystko grudzień
Na minus: luty, marzec, kwiecień, czerwiec, listopad
Reszta neutralna, przy czym wrzesień ratuje tylko jego początek

Pod koniec 2013 roku wielu moich znajomych (nawet moi rodzice) mówiło że kończący się rok był zimny... Naprawdę był ciepły, choć 8,9 stopnia to dziś nic specjalnego. Co mnie bardzo zaskoczyło, usłonecznienie tego roku wyszło lekko powyżej normy. Lipiec i sierpień wyciągnęły za uszy, poza nimi słoneczne okazały się tylko kwiecień i grudzień. Zatem 4 (a nawet 3, kwiecień to tak ledwo ponad normę) bardzo pogodne miesiące mogą wystarczyć...
 
     
Jacob 
Poziom najwyższy
Jacob


Hobby: Meteorologia
Wiek: 23
Dołączył: 03 Cze 2019
Posty: 1096
Miejsce zamieszkania: Włocławek
Wysłany: 2019-07-14, 22:25   

No właśnie 2013-ty w odczuciu wielu mogłobyc zimny. Odczuwalnie na pewno wszystkie miesiące I połowy, potem jeszcze wrzesień i odczuwalnie listopad.
U mnie był to i tak jeden z najzimniejszych roczników XXI w. Pierwszy oczywiście 2010, drugie miejsce ex aequo 2003 i 2004 i trzecie 2009 wraz z 2013. Jednak ten rocznik był u mnie idealnie w normie 1981-2010, a w normie 1991-2018, miałby anomalie -0,3 czyli co najwyżej lekko chłodny. Również bardzo mokry rocznik. Niezbyt pogodny, mimo uslonecznienia w normie (na plus wyszły tu tylko lipiec,sierpień i październik). Gorsze pod tym względem były tylko roczniki 2001,2002,2004,2010 i 2017.
Jednak negatywna opinia wzięła się u mnie głównie przez I połowę roku. Była niemal równie traumatyczna co 1980-ty :-/
 
     
kmroz 
Moderator
kmroz


Hobby: Meteorologia
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 1460
Miejsce zamieszkania: Opacz, pow. pruszkowski
Wysłany: 2019-07-15, 01:00   

Rok 2013.... No cóż, ciężko mi ten rok ocenić jednoznacznie. Pierwszy kwartał po prostu do zapomnienia. Gorszy od 2006 roku? Ja bym powiedział, że one oba były od siebie gorsze, przyniosły wcielenie pogodowego zła. Żeby styczeń i luty były tak parszywe, pozbawione pozytywnych akcentów.... Do wybaczenia. Ale jak ci potem nadchodzi również marzec, w którym można po prostu tylko płakać? Jedyny plus, że w marcu 2013 pierwszy raz w życiu zacząłem uprawiać narciarstwo biegowe i przyznam, że tyle co wtedy, to nigdy nie poszusowałem... Niemniej to tak samo, jakby cieszyć się z epizodu zimowego w maju...... Jakaś atrakcja jest, ale dla mnie trwały mróz w marcu to po prostu patologia.

Te pierwsze trzy miesiące roku sprawiły, że to co dalej już nie miało znaczenia przy ocenie roku - na pozytywną ocenę po prostu nie miał on szans. Spokojnie mógł jeszcze powalczyć o neutralną. Pierwsza dekada kwietnia jednak kontynuowała patologie marcową - zero słońca, pełno śniegu i temperatury z trudem przekraczające zero stopni... W końcu jednak przyszła wiosna i... okres od 11 do 26.04 się naprawdę do czegoś nadawał. Niestety... potem znowu się pogoda załamała i tak w sumie było do końca czerwca - ulewne ciemnice na przemian z bardziej przyjemnymi okresami jak 5-19.05 czy 12-18.06. Po pierwszej połowie już szansa nawet na ocenę neutralną, a nawet lekko negatywną wydawała się zerowa. Jedyny jej plus, to znakomicie nawodniona gleba.... I wtedy... przyszedł cud w postaci lipca 2013... Gdyby ten miesiąc zakończył się 25.07 dostałby prawdziwą 6 w skali szkolnej, szczere 10/10. Zabrakło 6 dni...... Potem się Polacy pomęczyli przez dwa tygodnie, ja na szczęście byłem za granicą i od 11.08 wróciło MARZENIE pogodowe - 8 pięknych dni, z czego 6 w zasadzie pełnej lampy z jakimiś tam cumulusami lub cirrusami ;) Jednak tak naprawdę cały miesiąc ruchomy 11.08-10.09 to istny cud - wystarczająca ilośc potrzebnych, ciągłych opadów i poza tymi 4-5 pluchowatymi dniami po prostu lampeczka :D Potem reszta września to niestety okropieństwo, taki wrzesień 2001... Ale i tak bywały przyjemne dni, nawet wtedy. Potem nadszedł październik, który znowu zachwycił. Przyjemne pierwsze dwie dekady, rewelacyjna ostatnia. Wietrzyk, zmienne zachmurzenie, trochę opadów w towarzystwie ekstremalnego ciepła - rzędu +5/+6K w skali całej dekady!!!!!! Coś wspaniałego, przebiło to wyraźnie naprawdę cudne trzecie dekady października z 2004 i 2006 roku. Kontynuacja cudnej pogody to pierwsza dekada listopada, ale niestety 11.11, w pięknym słonecznym dniu, słynącym z pewnego incydentu, prawdziwa jesień się skończyła. Reszta listopada to już niestety powolne wkraczanie w zimę... Jednak w zimę, która nawet mi się podobała :) Niestety, dwie ostatnie dekady listopada były pochmurne i chłodnawe. Co do grudnia.... Podobnie jak październik. Niezłe pierwsze dwie dekady (jak na grudniowe standardy) i WYMARZONA trzecia - sporo fajnego wiatru, zmienne zachmurzenie i skrajne ciepło. Jak ja to kocham w porze chłodnej :D Szczerze powiem, że o ile grudzień 2015 to murowany ulubieniec, to jednak zabrakło mu tak wymarzonych dekad jak pierwsza z grudnia 2006 czy trzecia z grudnia 2013... Chociaż ruchoma dekada 18-27.12.2015 też zasługuje na oklaski, ale to jednak nie jest oficjalnie dekada, hehe.

Druga połowa 2013 - murowany ulubieniec i doskonała rehabilitacja. Rok 2013 po niej zasłużył na miano neutralnego, a nawet lekko pozytywnego - podobnie jak 2011 - chociaż 30.06.2013 wydawało się to już po prostu niemożliwe. Mam nadzieję, że druga połowa 2019 będzie miała wiele z nią wspólnego :)
 
     
Jacob 
Poziom najwyższy
Jacob


Hobby: Meteorologia
Wiek: 23
Dołączył: 03 Cze 2019
Posty: 1096
Miejsce zamieszkania: Włocławek
Wysłany: 2019-07-15, 17:36   

@kmroz właśnie przeanalizowałem jesień 2013 i stwierdziłem... Ze w obecnym wieku była to wg. Mnie trzecia najgorsza jesień (choć nie umniejszam wspaniałego października), po jesieniach 2017 i 2002 :-/
 
     
kmroz 
Moderator
kmroz


Hobby: Meteorologia
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 1460
Miejsce zamieszkania: Opacz, pow. pruszkowski
Wysłany: 2019-07-29, 07:30   

Dla mnie gorsze na pewno
2001,2002,2003 (za p*ździernik), 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2016, 2017 i 2018...
 
     
LukeDiRT 
Administrator



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 18 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 1722
Miejsce zamieszkania: Gliwice
Wysłany: 2019-08-11, 13:54   

Ja nawet dobrze wspominam jesień 2013. Wrzesień, pomimo tego że był w normie, był dość pogodny. Październik wiadomo, był słoneczny i ciepły. A listopad w I dekadzie też był OK, dopiero później nadeszła zaawansowana jesień w postaci braku Słońca i niskiej temperatury.
 
 
     
kmroz 
Moderator
kmroz


Hobby: Meteorologia
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 1460
Miejsce zamieszkania: Opacz, pow. pruszkowski
Wysłany: 2019-09-04, 14:11   

PiotrNS napisał/a:
Końcem tego cudownego epizodu okazało się najlepsza uroczystość Wszystkich Świętych w historii. 17 stopni przy pełnej lampie w listopadzie? Marzenie I tyle dobrego o listopadzie 2013. Reszta to szarugi, mnóstwo opadów (najbardziej mokry w XXI wieku) i lekkoplusowe ciepło.


Sorry, że odgrzebuje kotleta, ale jednej rzeczy nie mogę zrozumieć. Na pewno mówimy o tym samym listopadzie?

https://www.ogimet.com/cg...d=REV&Send=Send
 
     
PiotrNS 
Poziom 8


Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 502
Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 2019-09-04, 15:57   

Może i nie cała reszta, bo w I dekadzie było jeszcze trochę ładnych dni, które umknęły mi z pamięci. Nie robiłem tu dogłębnej analizy, lecz starałem się skupić raczej na swoich wspomnieniach, a pod tym względem jakoś najbardziej zapamiętałem szare, chłodne dni, deszcz i dużo mgieł. To był najmniej słoneczny listopad po 2004 roku, stąd trochę racji w tym jest. Aczkolwiek z pisaniem że dobre strony tego miesiąca kończą się na 1 listoopada, trochę przesadziłem.
 
     
kmroz 
Moderator
kmroz


Hobby: Meteorologia
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 1460
Miejsce zamieszkania: Opacz, pow. pruszkowski
Wysłany: 2019-09-04, 22:49   

Serio taki piękny listopad najmniej słoneczny po 2004? U mnie to o tak ładnym listopadzie jak u Ciebie ten z 2013 to można pomarzyć. Eh, w porze chłodnej jest tak bardzo lepiej na S i W Polski......
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Akagahara style created by Naddar modified v0.8 by warna
Copyright © 2018-2019 Forum LUKEDIRT
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 10